22 stycznia 2015

....

Ciężko się zabrać do pisania :),cały czas coś. Naduśka jest już po wizycie u pani neurolog i tak jak wspominaliśmy wcześniej walczymy o pełzanie na brzuszku. Możemy powiedzieć że mamy dobre wieści ponieważ zmniejszyło się trochę napięcie w górnej partii ciała a zwiększyło  w nóżkach.Nasza Królowa zaczęła więcej gaworzyć,ruchomość rąk jest większa no i dłużej potrafi utrzymać wzrok na przedmiotach :).Ale musimy wrócić do ćwiczeń metodą Vojty :( ( powiększyła się deformacja klatki piersiowej )ponieważ jest dobry moment na rozkręcenie góry:)  .Także podkręcamy śrubkę i bierzemy się ostro do roboty bo by wypadało,żeby Królowa w końcu usiadła na tronie :).Niestety Nadia nie jest zadowolona i na ćwiczeniach jest rozpacz.(mama też ma oczy pełne łez),Ale jak to ma pomóc to tygrysica będzie walczyć ile trzeba :) A co ,damy radę!Daleka droga przed nami ale my mamy czas .Tak ciężko jest pisać jak serce drży a w głowie  się kłębi tyle emocji . Jak przekazać wszystkie informacje,  te dobre prosto,a te złe spycha się w kąt ,Czasem się zastanawiam co jeszcze można zrobić..no co ?...........Mamy pełzać,a Nadia dostaje szału na brzuchu ! I co robić  ! Nic ją nie bawi bo chce się przerzucić na plecy , ale jej  ciężko :( No i w tej wsciekłości czasem uda się.. obrócić :) ,.Czyli jesteśmy do przodu ,bo to zawsze postęp

Brak komentarzy: