No i lepiej nie chwalić dnia przed zachodem słońca . Tak super goiły się moje oczka ,że aż z prawego wystaje mi szef . Oczko się zaczerwieniło i troszkę napuchło :(.
Byłam dziś u okulistki w Głogowie i mamusia dzwoniła do kliniki we
Wrocławiu. Wyszło na to ,że wraca antybiotyk pięć razy dziennie a drugi
trzy :( .Tylko teraz niech już się wszystko goi bo będę znowu musiała jechać do szpitala :(
Oczko wyglądało coraz gorzej i niestety znowu byłam na wycieczce i znowu we Wrocławiu :( . Mogli by rodzice już gdzie indziej mnie wozić bo Wrocław już mi się przejadł ;).
Cóż jak mus to mus . Moje oczko nie wyglądało za dobrze i nie było
wyjścia trzeba było jechać. Przyjęła mnie bardzo miła pani doktor
,która mnie operowała .Ale to co później się działo to aż strach
wspominać ;). Ponieważ nie dało się obejrzeć oczka ,zostałam zabrana na salę pod mikroskop.To było straszne :(:(:(.
Wsadzili mi rozwieracz w oczko i pod mikroskopem oczyszczali. Pani
doktor używała okropnie wyglądających narzędzi i choć bardzo się starała
, było to bardzo nieprzyjemne :(.
Okazało się ,że to nie szew mi wystawał z oczka , tylko prawdopodobnie
coś sobie wtarłam i wraz wydzieliną zaczopowało się między szwami :(. No i właśnie to trzeba było usuną i oczyść ( 30 min. ),ponieważ
zrobił się stan zapalny. Ufff , na szczęście już po wszystkim. Dostałam
nowe antybiotyki sześć razy dziennie i mam nadzieję,że to już koniec
przygody z oczami :)( ale żeby nie było to kontrola 25 lub 28 września ,także znowu Wrocław)







Brak komentarzy:
Prześlij komentarz